
fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Marcin Tyrol

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Klara Bielawka

fot. J. Wajszczak
na zdjęciu: Rafał Fudalej

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Marcin Tyrol, Krzysztof Ogłoza

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Rafał Fudalej, Klara Bielawka

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Marcin Tyrol

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Klara Bielawka, Mariusz Benoit, Krzysztof Ogłoza

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Krzysztof Ogłoza

proj. Huncwot
Wilk
Miejsce: Mała Scena
Premiera: 2009-10-03
Daty pokazu:
Ceny: strefa A: 45/30/18 zł, strefa B: 35/25/13 zł

fot. Paweł Eibel
Wilk na motywach powieści Hermanna Hessego Wilk Stepowy w przekładzie Gabrieli Mycielskiej
scenariusz i reżyseria: Marcin Liber
scenografia: Marcin Liber + grupa MIXER
kostiumy: grupa MIXER
muzyka: Aleksandra Gryka
grafiki: HUNCWOT
wideo: Oczy Niebieskie
produkcja: Sławomir Adamko
inspicjent, sufler: Barbara Zając
występują:
Mariusz Benoit – Kapitan
Klara Bielawka – Hermina
Rafał Fudalej (gościnnie) – Pablo
Krzysztof Ogłoza – Pasażer
Marcin Tyrol – Harry
oraz Mateusz Felsmann
Harry Haller – Wilk to postać, w której objawia się wspólny nam wszystkim lęk przed niemożliwością poznania samego siebie. Metody wychowawcze, systemy wartości, ustroje polityczne, obrazy tworzone w zbiorowej wyobraźni – wszystko to tworzy reżim trzymający nas na smyczy. To swoista smycz konwencji, która więzi nas w utartych normach, ale też ma chronić nas przed chaosem rzeczywistości. Jednak im bardziej staramy się porządkować bezład otaczającego nas świata, tym szerzej otwierają się możliwości nas samych. „Jako ciało każdy człowiek jest jednością, jako dusza nigdy”. Wtedy okazuje się, że poszukiwaniom swojego miejsca na świecie, swojej tożsamości, zawsze już będzie towarzyszyć nieustanny ruch, niekończąca się podróż. To jednak nie jest podróż, w którą wybieramy się jak na wakacje.
STAY BEHIND THE YELLOW LINE. Dla Wilka żółta linia na lotnisku staje się granicą, za którą bilet powrotny traci ważność. Stewardzi w samolocie nie pomagają pasażerowi przebyć podróży, przeciwnie – despotycznie prowadzą po rozbitym świecie. Za żółtą linią znajduje się nieznane. Każdy napotkany może okazać się przyjacielem lub wrogiem, który rozwija kolejną taśmę odgradzającą od następnych nierozpoznanych obszarów. Pokusa odkrywania nieznanych terenów często bywa trudna do odparcia. Podbój nowych ziem jest też nieodzownym etapem budowania własnej niepodległości. Bo aby odnaleźć swoją niepodległość, trzeba narysować granice świadomie.
Za żółtą linią znajduje się również miejsce, w którym możemy spotkać nas samych. Po przekroczeniu tej granicy staje się też widoczne, że nie można poznać siebie raz, bo „każdy człowiek składa się z dziesięciu, stu, tysiąca dusz”. Żółta linia, na lotnisku wytyczona precyzyjnie, w nas samych jawić się może jako kaganiec nałożony przez innych, niewidoczna zapora, której nie sposób pokonać, nie buntując się. Choć bunt rzadko kończy się rewolucją, to każda kontestacja, każdy protest i każde głośno wypowiedziane „nie” lub „tak” buduje naszą tożsamość. Młodość to czas przygotowań do takiej podróży. A przekraczanie granic może „kosztować rozum”.
Recenzje:
Tomasz Miłkowski, "Przegląd", nr 42/25.10
Nie jesteśmy winni, a mimo to jesteśmy odpowiedzialni", przestrzegał Harry'ego, bohatera Wilka stepowego, geniusz Mozart. Powieść Hermanna Hessego do dziś uchodzi za biblię buntowników i odmieńców.
Młodemu reżyserowi Marcinowi Liberowi posłużyła jako punkt wyjścia do scenariusza o współczesnym samotniku, który nie mieści się w świecie zdominowanym przez pseudowartości. Harry próbuje przekroczyć "żółtą linię", za którą rozciąga się w jego przekonaniu kraina wolności.
Dopóki Liber trzyma się jako tako Hessego - oczywiście względnie, bo cała pierwsza część spektaklu toczy się na niby-pokładzie samolotu, a jego towarzysze to stewardzi - spektakl rozwija się w dobrym rytmie, kryjąc zagadkowy podtekst: bunt ściera się ze skrajną użytecznością, gorączka bohatera z zawodowym zimnem obsługi samolotu i zaskakującym demonizmem drugiego pasażera. […] Spektakl powstał w ramach nowego projektu Teatru Dramatycznego - "Młoda scena", adresowanego do młodej widowni. Jedno jest pewne: skowyt duszy "wilka" nie ustał. (czytaj całość)
Joanna Derkaczew, "Gazeta Wyborcza", nr 242
Wilk stepowy Hermana Hessego inspirował do buntu pokolenie '68. Marcin Liber w swojej teatralnej interpretacji brutalnie rozprawia się z radykalizmem, snobizmem, ideowym zaślepieniem powieści. I pokazuje wielość współczesnych źródeł zła.
[…] Wilk stepowy Hermana Hessego w reżyserii Marcina Libera otwiera "Młodą scenę" Teatru Dramatycznego. Liber próbował pokazać, na ile przypisywanie całego zła ukrytym w górach brodaczom jest trafne. W jaki sposób zło jest obecne współcześnie? Czy jest tak banalne i powszechne, jak pisała Arendt? Czy jest wyrafinowaną, przebiegłą siłą, nie bez powodu przedstawianą jako elegant Mefisto? Jak zło wiąże się z indywidualizmem i brakiem empatii? Czy bywa usprawiedliwione?
Spektakl Libera, krążąc wokół tych pytań, przypomina czasem szkolny esej, w którym wzorowo przeprowadzono temat przez kolejne epoki, różne dziedziny sztuki, wykazano się znajomością szeroko dyskutowanej literatury przedmiotu i zdolnością nawiązania do współczesnych wydarzeń. Akcja rozgrywa się więc na pokładzie samolotu, który zaraz wbije się w WTC. W jednym boeingu zebrały się szatany współczesne i klasyczne. Mefistofeles z Fausta Goethego, do roli którego przygotowuje się ćwiczący angielskie słówka pasażer w surducie (Krzysztof Ogłoza). Lucyfer z Efektu Lucyfera (obszernie cytowanej w spektaklu przez Mariusza Benoit pracy amerykańskiego psychologa Philipa Zimbardo na temat Abu Graib). Androginiczna para stewardów (Klara Bielawka, Rafał Fudalej), łączących bezduszność maszyn i mitycznych stworzeń. Pojawia się, przywołane w scenie chóralnego śpiewu, piekło z Don Giovanniego i relacjonowany telewizyjnie horror wojny. Okrucieństwo dziecka i "polityczna konieczność" zabijania. Zwierzęca dzikość i mordowanie wirtualne, zdalne, przez naciśnięcie guzika. Czasem na podwieszonych nad sceną ekranach zastygnie wmieszany w przypadkowe ciągi znaków symbol "666". Przede wszystkim jednak diabelską siłą wydaje się pasażer Harry Haller (Marcin Tyrol). Występuje on jednak nie tyle jako bohater Wilka stepowego Hermana Hessego, ale jako późny czytelnik tej kultowej książki. Wściekły, agresywny, niedopasowany. W otwierającym spektakl monologu a la one-man-show, wykrzykuje swoje buntownicze credo. Precz z systemem, zakłamaniem, sprzedajnymi mediami, bezwzględnymi przemysłowcami, zasiedziałymi na swoich posadach starcami. Precz z fałszem i zacieraniem niewygodnych śladów pamięci. Jego narastający radykalizm niebezpiecznie przypomina scenę z Dyktatora Chaplina (gdy przemawiający w obronie najpiękniejszych idei humanitaryzmu poczciwiec przybiera ten sam ton i zaciekłość, co zbrodniczy przywódca, którego przypadkiem zastąpił na trybunie). Nawet sensowne antymieszczańskie hasła z powieści brzmią dziś nie elitarnie, ale mrocznie. Zwłaszcza gdy pamięta się antymieszczańskie akcje bojówek RAF-u, ich zamachy, porwania, uliczne strzelaniny. Haller to zgubione w czasie dziecko pokolenia 68'. Tak jak oni doszedł do tego samego momentu, kiedy nie widzi się już w przeciwniku człowieka. Piosenka Always look on the bright side of life ma więc w sobie szyderstwo i grozę. All I Need Radiohead - wyśpiewane przez Klarę Bielawkę, która z bezpłciowej maszyny zmienia się na chwilę w człowieka - działa rozdzierająco. Wezwania o miłość, uwagę, empatię nie mają sensu w świecie ideologii, "wyższych racji", regulaminów i przepisów.
[…] Marcin Liber realizował wcześniej m.in. Śmierć Człowieka-Wiewiórki o grupie Baader-Meinhof. Ulrike Meinhof po śmierci badano mózg w celu odkrycia źródła zepsucia. Wilk Libera podobną operację przeprowadza na współczesności, jej rozmiłowaniu w indywidualizmie, łatwowierności wobec medialnych fikcji. Okazuje się, że upiora "zła" nie da się zamknąć w szafie obok dzieł Goethego i partytur Wagnera, które tak łatwo zwiodły kiedyś "porządnych Niemców". […] W odwiecznej debacie "czy człowiek jest raczej dobry czy zły z natury" odpowiada ostro. Próżny i głupi. (czytaj całość)
Agnieszka Rataj, "Życie Warszawy",online/05.10
Wilk stepowy w krzywym zwierciadle
Sobotnia premiera Wilka w reżyserii Marcina Libera pokazała, że spektakle Młodej Sceny będą prowokować do dyskusji.
Nowy projekt Dramatycznego – Młoda Scena – ma otwierać młodzież na nowy język teatralny. Marcin Liber, pierwszy reżyser biorący w nim udział, rzeczywiście czyta Wilka stepowego Hermanna Hessego w intrygujący sposób.
Wyciąga daleko idące i zaskakujące wnioski z działań Harry’ego Hallera w magicznym teatrze. Obnaża jego błazeństwa, naiwne ideały, które tak łatwo pękają w starciu z życiem. I doprowadza go do współczesności, naszego nowego, nie tak wspaniałego świata, dla którego datą graniczną stał się 11 września i widok dwóch walących się wież.
Liber umieszcza Harry’ego w samolocie i dokonuje jego bezlitosnej analizy. Harry (Marcin Tyrol) jest jednocześnie zmęczonym, starym człowiekiem i młodym buntownikiem w skórze, wykrzykującym do mikrofonu swoje zarzuty wobec świata. Jednym z tych, którzy książkę Hessego w latach 60. uznali za swoją nową biblię. Pacyfistą, który w magicznym teatrze radośnie bawi się w wojnę i zabijanie. Zamienia swoje ideały na przemoc i terror, które stały się częścią składową świata po 11 września.
Dla zauroczonych powieścią Hessego licealistów to odczytanie może być zaskakujące. Liber przewrotnie podsuwa im bowiem krzywe lustro, w którym pragnienie wolności łatwo można wypaczyć. (czytaj całość)
Projekt finansowany ze środków MKiDN










