
fot. Jacek Wajszczak
na zdjęciu: Ewa Telega

fot. Adam Tarasiuk

fot. Adam Tarasiuk
na zdjęciu: Piotrek Polak

fot. Jacek Wajszczak
na zdjęciu: Katarzyna Figura

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Suse Wächter, Klara Bielawka

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Agnieszka Wosińska

fot. Paweł Eibel
na zdjęciu: Suse Wächter, Rike Schubert, Klara Bielawka

fot. Adam Tarasiuk
na zdjęciu: Rike Schubert, Suse Wächter, Klara Bielawka

proj. Robert Czerniawski
Śmierć i dziewczyna
Miejsce: Mała Scena
Premiera: 2009-06-06
Daty pokazu: 08 października 2010 (19:30), 09 października 2010 (19:30), 10 października 2010 (19:30)
Ceny: strefa A: 60/40 zł

fot. Paweł Eibel
przekład: Mateusz Borowski, Małgorzata Sugiera
dramaturgia projektu: Dorota Sajewska
przestrzeń wizualna: Anna Baumgart
konstrukcja przestrzeni: Mariusz Guglas
współpraca kostiumograficzna: Agnieszka Stanasiuk
produkcja: Sławomir Adamko
asystentka scenografii: Jagna Dobesz
inspicjent, sufler: Barbara Zając
1.
reżyseria: Maria Kwiecień
występują:
Krzysztof Dracz – Jackie
Anna Kłos-Kleszczewska (gościnnie) – Jackie
Agnieszka Wosińska – Jackie
2.
scenariusz i reżyseria: Suse Wächter
wideo: Jo Schramm
występują/animacja lalek:
Klara Bielawka
Rike Schubert (gościnnie)
Suse Wächter (gościnnie)
3.
montaż materiału wideo: Anna Baumgart, Dorota Sajewska
udział wzięli:
Marcin Bosak
Agata Kulesza
Dagmara Lutosławska
4.
reżyseria i adaptacja: Agnieszka Korytkowska-Mazur
instalacja dźwiękowa: Paweł Betley, Sean Palmer
występują:
Katarzyna Figura – Elisabeth/Marilyn
Sean Palmer (gościnnie) – DJ Fritzl
Ewa Telega – Elisabeth/Jackie
5.
reżyseria: Małgorzata Głuchowska
współpraca dramaturgiczna: Justyna Konieczna
muzyka: Radzimir Dębski
wideo: Tomasz Gajewski
występują:
Piotrek Polak – Fulwio
oraz Joanna Drozda
„Austria to mały świat, w którym duży świat przechodzi próbę” – twierdzi Elfriede Jelinek. Ale czy ma rację? Czy jej własne teksty są w stanie mówić o patologiach innego niż austriacki świata? Czy sposób, w jaki demaskuje obecne w życiu społecznym przejawy seksizmu, faszyzmu, antysemityzmu, może być w Polsce skuteczny? I wreszcie czy polski teatr jest w stanie znieść ten język? Takie pytania Teatr Dramatyczny chce postawić w najnowszym projekcie ŚMIERĆ I DZIEWCZYNA na podstawie Dramatów księżniczek Elfriede Jelinek.
Śmierć i dziewczyna I-V. Dramaty księżniczek to cykl napisanych w latach 1999-2003 pięciu scenicznych miniatur, których bohaterkami Jelinek czyni kobiece postaci, a właściwie fantazmaty i mity kobiecości pochodzące ze świata baśni i mediów.
Zaczerpnięty z kwartetu smyczkowego Franza Schuberta tytuł wyznacza strukturę każdej z poszczególnych części: rytuałowi przywracania głosu kobietom nieustannie towarzyszyć będzie śmierć jako figura ich losu i przeznaczenia.
Dwa pierwsze utwory podejmują znane motywy baśniowe – Jelinek modyfikuje i reinterpretuje historię Królewny Śnieżki i Śpiącej Królewny. W trzech kolejnych dramatach wprowadza na scenę kobiety współczesne, ale zarazem kobiety-ikony: zaangażowaną w feministyczne ideały lat 70-tych pisarkę Rosamundę (porte parole samej Jelinek), dwie legendarne pisarki kobiece Sylvię Plath i Ingeborg Bachmann, wreszcie Jackie Onassis i Lady D.
Wszystkie z tych postaci otrzymują zaszczytne miano księżniczek – córek króla, które swą wysoką pozycję społeczną uzyskują wyłącznie dzięki figurze Ojca. Fakt podporządkowania mitu kobiecości paradygmatowi patriarchatu Jelinek wykorzystuje jednak przewrotnie, tak jak przewrotnie mówi o swoim scenicznym pisaniu: „W zasadzie moje sztuki nie są sztukami teatralnymi w przyjętym znaczeniu. To teksty przeznaczone do wypowiedzenia i to z wyeksponowanej pozycji mówiącego na scenie, nic więcej”.
Jelinek nazywając swój cykl Dramaty księżniczek, sugeruje jednocześnie dość bezczelną analogię z dramatami królewskimi Szekspira. Gest powierzenia wielkich monologów aktorkom to próba oddania kobietom głosu na scenie, ale nie w sensie teatralnej ecriture feminine, właściwej feministkom drugiej fali, lecz w znaczeniu oddania teatru jako instytucji w ręce kobiet, tak by scena stała się dla nich miejscem aktu publicznego mówienia.
Jak Jelinek obnaża sam teatr, demaskuje jego patriarchalny charakter, który ujawnia się w hierarchicznej relacji między męskim a kobiecym, tak i projekt w Teatrze Dramatycznym pomyślany jest nie tylko jako eksperyment estetyczny, ale także jako rodzaj eksperymentu socjologicznego.
Do realizacji Dramatów księżniczek zaproszone zostały twórczynie z dwóch kręgów kulturowych – z Polski i Niemiec. Wśród nich znajdują się zarówno jeszcze nieznane reżyserki młodego pokolenia – Małgorzata Głuchowska, Agnieszka Korytkowska, Maria Kwiecień oraz Niemka polskiego pochodzenia Dagmara Lutosławska, jak i znakomite doświadczone artystki – niemiecka aktorka i animatorka lalek Suse Wächter oraz polska rzeźbiarka i artystka wideo Anna Baumgart.
Ta ostatnia wchodzi do teatru z radykalną koncepcją przestrzeni – każe umieścić reżyserkom historie księżniczek w betonowej piwnicy Josefa Fritzla. Wprowadza tym samym jeszcze inny głos Jelinek – już nie pisarki, lecz politycznej aktywistki, która o toczącym się w dzień i w nocy przedstawieniu Fritzla pisała w ten sposób: „To nie sztuka wykorzystywać coś jako kobiece ciało, są przecież nadmuchiwane lalki, wydrążone jabłka, zwierzęta. Ale na pewno sztuką jest budowa pomieszczeń na wzór kobiety – świątyni wzniesionej tylko dla żądzy Ojca.”
Mamy nadzieję, że zderzenie z tak silnie patriarchalną czasoprzestrzenią pozwoli twórcom zachować autonomię światów i wyobraźni – wprowadzić do instytucjonalnego teatru model prawdziwie kolektywnej pracy, gdzie nikt sam nie jest autorem.
Elfriede Jelinek (ur. 1946) to najwybitniejsza współczesna dramatopisarka niemieckiego obszaru językowego, laureatka wielu nagród, w tym tej najbardziej prestiżowej: Literackiej Nagrody Nobla 2004. Dorastała w Wiedniu, gdzie następnie studiowała w Konserwatorium Muzycznym, a na Uniwersytecie teatrologię i historię sztuki. Debiutowała w roku 1967 tomikiem wierszy Lisas Schatten, a jako dramatopisarka w 1977 roku nawiązującą do twórczości Henryka Ibsena sztuką Co się zdarzyło, kiedy Nora opuściła męża, albo Podpory społeczeństw. Oprócz sztuk scenicznych pisze poezje, słuchowiska, powieści i eseje. Jej powieść Pianistka została zekranizowana w 2001 roku przez austriackiego reżysera Michaela Haneke, a główną rolę zagrała francuska aktorka Isabelle Huppert.
W całej swej twórczości Jelinek – jako pisarka od lat związana z lewicą (w latach 1974-1991 była członkiem Komunistycznej Partii Austrii) – rozprawia się z wszelkimi mitami kulturowymi, ostro krytykuje wytwarzanie przez media rzeczywistości, demaskuje wciąż obecne w życiu społecznym przejawy seksizmu, faszyzmu, antysemityzmu. Nie unika przy tym skandalizującej tematyki; wręcz przeciwnie, przy pomocy swojej największej broni – języka – obnaża konstruktywistyczny charakter rzeczywistości, w tym również takich jej sfer, jak erotyka i seksualność.
Recenzje:
Joanna Derkaczew, "Gazeta Wyborcza", nr 155/04.07.09 dodatek "Wysokie Obcasy"
Być może bajki o księżniczkach odchodzą w przeszłość wypierane przez wojownicze Czarodziejki z księżyca, Atomówki czy W.I.T.C.H. Na razie księgarnie puchną od bajek, w których kruche księżniczki są kłute, trute, więzione, pożerane.
I tylko za sprawą dzielnego królewicza odzyskują jako taką integralność cielesną. Elfriede Jelinek wydobyła z dziecięcych historyjek całe absurdalne okrucieństwo. Gdy bohaterki zbioru Śmierć i dziewczyna opowiadają, co działo się z ich ciałami, uderza nie tylko drastyczność obrazów, ale i język. Księżniczki (te bajkowe jak Śpiąca Królewna i te współczesne jak Jackie Kennedy czy Marilyn Monroe) wierzą w system, który traktuje ich fizyczność jak towar. Zgadzają się być męską fantazją, ubraniem, publicznym wizerunkiem do ogólnego użytku.
Pięć reżyserek, które wystawiły dramaty księżniczek w Teatrze Dramatycznym, miało więc do wyboru: pójść w traumę albo zabawić się z autorką. Wybrały to, co podsuwa sam tekst - ironię. W przytłaczającej przestrzeni piwnicy Fritzla Jackie i Marilyn prowadzą kłótnie i flirty, Śpiąca Królewna opędza się od obleśnego księcia, a Barack Obama zjawia się, by stwierdzić: "Kobieta jest czarnuchem świata". Artystki wezwały na świadka tych niebezpiecznych zabaw samą Jelinek, która jako komiczna lalka udziela egzaltowanych wywiadów bądź pociesza pięcioletnią siebie (także lalkową): "Nie przejmuj się, zabiję naszą matkę". Spektakl pokazuje inną stronę dziewczęcych zabaw: mroczną, wywrotową, fascynującą. (czytaj całość)
Joanna Derkaczew, "Gazeta Wyborcza", nr 148
Z czego zrobiona jest współczesna kobieta? Młode reżyserki zaproszone do projektu w warszawskim Teatrze Dramatycznym, sięgając po pięć tekstów Elfriede Jelinek, dogrzebuje się do najgłębszych warstw tego "tworu". Przez sukienki, pończoszki i fatałaszki do bólu, oszustwa i strachu.
Gdy Cyndi Lauper śpiewała w 1983 r. Girls just wanna have fun, Jelinek wydawała właśnie Pianistkę. Hymn girl-power i książka, która zapewniła autorce rozgłos, nieco później Nobla i opinię niebezpiecznej histeryczki, sprawiły, że zabawy dziewczynek na zawsze zmieniły znaczenie. Dziewczyński "fun" stał się polityczną manifestacją, sposobem na drażnienie patriarchalnego tygrysa. Z kolei w tradycyjnych zabawach psychologowie i badacze kultury bez problemu odnajdywali ślady tresowania dzieci do przyszłych ról płciowych. Dlatego, gdy urodzone niedługo przed 1983 rokiem artystki bawią się w księżniczki na małej scenie teatru Dramatycznego, można mieć pewność, że nie są to zabawy niewinne.
Lalki, fatałaszki, suknie, tiule przewijają się przez przestrzeń gry, jak w szalonym "pyjama party". Dziwna to jednak przestrzeń. Klaustrofobiczna, przytłaczająca, choć pusta. Nieliczne sprzęty i zabawki zmieniają ją w samotnię starej panny, studio telewizyjne, piwnicę Fritzla. Kroniki królewskie wystawia się na wielkiej scenie, z tłumami statystów i fanfarami. Dramaty księżniczek rozgrywają się w ciasnych, intymnych klitkach, gdzie zamiast werbli słychać najwyżej szmer telewizora.
Tekst Jelinek brzmi wśród tych szmerów dowcipnie, dramatycznie, osobiście. Aktorzy występujący w każdym z pięciu fragmentów wydobywają jego rytmiczność i powtarzalność, ostrość i zanurzenie w tym, co banalne i tym boleśniejsze. Z szeregu postaci, jakim autorka przydzieliła w swoich dramatach niekończące się monologi (m.in. Śpiąca Królewna i Królewna Śnieżka), reżyserki sięgały najchętniej po Jackie Kennedy i Marilyn Monroe. Słynne rywalki (to kukiełkowe, to odgrywane w różnych konstelacjach aktorskich), ikony zbiorowej wyobraźni, wyznają, z czego są "zrobione" (ubranie, mina, postawa, fryzura). Rozszczepione na kilkoro aktorów (Anna Kłos-Kleszczewska, Krzysztof Dracz, Agnieszka Wosińska) demonstrują, jaki gwałt zadają swojemu ciału, by sprostać publicznym oczekiwaniom. W innych częściach stają się chochlikami nawiedzającymi Śpiącą Królewnę (Klara Bielawka) czy córkami Fritzla (Katarzyna Figura, Ewa Telega), zmuszanymi do dawania dziwacznych przedstawień.
Gwarantem właściwego odczytania dramatów jest sama autorka. Główną bohaterką spektaklu okazuje się bowiem kukła Jelinek, animowana przez zaproszone do projektu niemieckie artystki (Rike Schubert i Suse Wächter, które na październikowy festiwal "Warszawa Centralna - Stygmaty ciała" przywiozły ogromny spektakl lalkowy Bohaterowie XX wieku). Rozlazła, w wyciągniętym dresie, w charakterystycznych mysich warkoczykach lalkowa Elfriede udziela wywiadów, zawodzi do wtóru piosenek Leonarda Cohena, Radiohead (Creep), Dusty Springfield (I just don't know what to do with myself). Na obskurnej wersalce śni ciężkie sny, w których tańczy na rurze czy zabiera pięcioletnią "siebie" (komiczna kukiełka ze skrzypeczkami) na konsultację do Freuda.
Wprowadzenie noblistki na scenę to już niemal standard wystawiania jej tekstów. Fryzury Jelinek są w niemieckojęzycznym teatrze tak rozpoznawalne jak czaszka Yorika. Odkąd w 1994 roku Frank Castorf w hamburskim Schauspielhaus w inscenizacji Zajazdu użył ogromnej sex-lalki w rudej peruce, ze świecącymi sutkami, austriacka pisarka stała się teatralną ikoną. Czasem pojawia się jako konsultantka dla reżyserów, którzy zgubili się w jej językowych zawiłościach. Czasem jako obiekt parodii. Czasem jako oponentka. W Chórze sportowym Einara Schleefa reżyser pojawiał się jako alter ego autorki, krzycząc "Frau Jelinek, nie rozumiem pani!".
Cały projekt w Teatrze Dramatycznym ma rzadką w polskim teatrze lekkość. Propozycje młodych reżyserek to żaden popis "feministycznej histerii", ale świetny show z językiem w roli głównej. Głosy, wizerunki, obrazy, projekcje multimedialne, dialogi niemieckie, polskie, angielskie, nakładają się na sibeie, pokazując, jak wiele wysiłku potrzebne jest, by "zrobić" współczesną kobietę. Oto przewrotna moc dziewczęcych zabaw. (czytaj całość)

Projekt współfinansowany ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej










