Persona. Ciało Simone
Miejsce: Duża Scena
Premiera: 2010-02-13
Daty pokazu:
Ceny: strefa A: 100/80 zł, strefa B: 70/50 zł, strefa C: 50/30 zł

fot. Katarzyna Pałetko
scenariusz, reżyseria i scenografia: Krystian Lupa
kostiumy: Piotr Skiba
muzyka: Paweł Szymański
współpraca dramaturgiczna: Marcin Zawada
wideo: Jan Przyłuski
produkcja: Małgorzata Cichulska
asystent reżysera: Katarzyna Kalwat
asystentki scenografa: Iga Kowalczuk, Dorota Proba
inspicjent: Tomasz Karolak
sufler: Jaga Dolińska
muzycy: Magdalena Bojanowicz (wiolonczela), Maciej Frąckiewicz (akordeon), Kamil Walasek (altówka), Wojciech Walczak (altówka), Krzysztof Zbijowski (klarnet)
reżyseria dźwięku: Andrzej Brzoska
występują:
Małgorzata Braunek (gościnnie) – Elżbieta
Adam Graczyk – Max (w improwizacji: Immanuel)
Małgorzata Maślanka (gościnnie) – Aktorka (w improwizacji: Lena)
Jolanta Olszewska – Aktorka (w improwizacji: Anna)
Andrzej Szeremeta – Artur
Joanna Szczepkowska – Simone
Marcin Tyrol – Dziennikarz
Marcin Bosak/Piotrek Polak – Aktor (w improwizacji: Ole)
Pozwólmy rozwinąć się takiej fantazji: Elżbieta Vogler, ta co zamilkła w Personie Bergmana – po trzydziestu latach od tamtego wydarzenia wraca do aktorstwa za sprawą charyzmatycznego młodego reżysera teatralnego. Po wspólnym sukcesie Medei, pojawia się dziwna, zaskakująca propozycja zmierzenia się z osobowością, z ciałem i myślą Simone Weil. Szaleństwo tej propozycji nie kończy się na tym, że Elżbieta ma teraz dwa razy tyle lat, ile miała Weil w chwili śmierci. Ale że motyw tego pomysłu jest mglisty i nie do końca świadomy, to zmagania z jej myślą, opór wobec ekstremalnych wymagań stawianych człowiekowi i człowieczeństwu, tajemniczy tunel miedzy cierpieniem indywiduum i Bogiem, to opór i nieufność wobec motywów jej życiowej postawy i myśli kusi młodego artystę do podjęcia awanturniczej podróży w głąb osoby, o której Weil nie chciała mówić. Z kolei aktorka nie ufa motywom reżysera, ma wrażenie, że to wydanie siebie i swego ciała, i duszy na pastwę podejrzanych ataków, że zmierza to do „jakiegoś” trudno uchwytnego i przez to artystycznie podejrzanego obnażenia, że ona sama posłuży za ciało chorobliwych identyfikacji i chaotycznych duchowych polemik młodego wizjonera. Coraz bliższa rezygnacji z ryzykownej roli – czyta jednak zachłannie teksty filozofki, nie może się od nich uwolnić. Nie może przyjąć tej „postaci”, ale nie potrafi jej również odrzucić. Postać rośnie w niej na podobieństwo nowotworu. Co to jest i jaki ma związek z tamtą, dawno nieżyjącą? Czy można odtworzyć tamtą, żyjącą kiedyś i cierpiącą kobietę na podstawie jej myśli? Czy można ocalić osobę, której Simone Weil się wyrzekła? (Krystian Lupa)





