Ewangelia
Miejsce: Mała Scena
Premiera: 2009-12-17
Daty pokazu:
Ceny: strefa A: 35/25 zł, strefa B: 25/15 zł

fot.Paweł Eibeli
na podstawie Ewangelii według św. Jana
scenariusz i reżyseria: Szymon Kaczmarek
scenografia: Kaja Migdałek
światło: Monika Kotecka
asystent reżysera: Joanna Drozda
inspicjent, sufler: Barbara Zając
występują:
Piotr Domalewski (gościnnie) – Judasz
Joanna Drozda – Maria
Piotrek Polak – Jan
Piotr Trojan (gościnnie) – Jezus
Marcin Tyrol – Piotr
Ewangelia w reżyserii Szymona Kaczmarka to historia człowieka, który próbował zmienić świat. Opuszczony w ostatniej drodze Jezus tworzy swoje opus magnum – śmierć na krzyżu. Nie rozumieją go nawet apostołowie, którzy pogrążeni w żałobie wrócili do swoich codziennych czynności, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Gdy zmartwychwstały Jezus ukazuje im się, trudno go rozpoznać. Próba poradzenia sobie apostołów z doświadczeniem utraty oraz niełatwa wiara w sens śmierci Jezusa składają się na historię powstania religii. Sama Ewangelia zaś rodzi się z żałoby po stracie bliskiej osoby.
Spektakl nie jest starciem z samym Jezusem, ale z wyobraźnią Jana – autora, który tę postać opisuje. To wejście w świat zafascynowanego obserwatora, który raz uznawany jest za narratora i uczestnika opisywanych wydarzeń, innym razem uzurpatora, który tak manipuluje konstrukcją opowieści i jej narracją, by nadać jej status „prawdy”. To „prawda”, która kształtowana jest przez nasze zbiorowe wyobrażenia, a mimo to nie mamy do niej dostępu.
Szymon Kaczmarek (1986) – absolwent Wydziału Reżyserii Dramatu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Był asystentem Pawła Miśkiewicza i Krystiana Lupy. Zrealizował Kuszenie cichej Weroniki Roberta Musila w Teatrze Nowym w Krakowie, @linka na podstawie bloga mydziecisieci wg scenariusza Doroty Masłowskiej w Teatrze Starym w Krakowie (Grand Prix Festiwalu Teatralnego „Blog.txt” 2008 w austriackim Grazu), Poskromienie złośnicy Williama Szekspira w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku (pierwsze wyróżnienie Festiwalu Szekspirowskiego), Cztery na podstawie powieści Roberta Musila, Niepokoje wychowanka Törlessa w Teatrze Studyjnym PWSFTviT w Łodzi (najlepszy spektakl dyplomowy XXVII Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi) oraz wspólnie z kolektywem Harakiri Farmers performance teatralny Keret (najlepszy debiut Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Malta – Nowe Sytuacje 2008).
Recenzje:
Sebastian Duda, "Teatr", nr 3/03.2010
Szymon Kaczmarek postanowił przenieść na teatralną scenę najbardziej tajemniczą spośród czterech kanonicznych ewangelii. Odkąd w interpretacji Biblii zaczęto używać tzw. metody historyczno-krytycznej, ów tekst Janowy budzi bardzo wiele kontrowersji w świecie uczonych biblistów. To, że w wielu istotnych sprawach odbiega on od wersji synoptyków (czyli pozostałych trzech ewangelii), dostrzeżono już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Wtedy teologowie próbowali jednak uzgodnić wzajemnie sprzeczne przekazy. Dziś na tę sprzeczność znawcy Pisma zwykle godzą się bez większych zastrzeżeń. Pozostaje wyjaśniać jej źródła.
Spektakl Kaczmarka właściwie również jest próbą takiego wyjaśnienia. W gładkich wywodach współczesnych biblistów Jan przedstawiany jest bowiem jako tzw. „twórcza osobowość teologiczna”. Znaczy to tyle, że jego zamiarem nie było zrekonstruowanie przebiegu życia i działalności Jezusa z Nazaretu, lecz refleksja nad wiarą w Boski Logos, który, jak czytamy w Prologu tej zagadkowej księgi, „stał się ciałem”. Ewangelia Jana miałaby być zatem specyficzną teologią, taką, która za punkt wyjścia dla swych wywodów bierze autentyczne opowieści o życiu wielkiego Galilejczyka. Skoro tak, słowa wypowiadane przez Jezusa w Janowym tekście właściwie nigdy nie musiały być przez Niego wypowiedziane. Logia Jezusowe zapisane w Czwartej Ewangelii więcej tedy mówić nam mogą o wierzących w Niego pierwszych chrześcijanach niż o samym Jezusie „historycznym”.
Choć tę intelektualną konstrukcję uznano dziś za „prawdziwą” na większości poważnych wydziałów teologicznych świata, nie bez powodu współczesna myśl filozoficzna podpowiada, że „prawdy” w odniesieniu do tych samych fenomenów bywają liczne. Najważniejszą czynnością staje się więc szukanie prawdy (to zresztą jedno z przykazań Dekalogu Teatru Dramatycznego: „szukaj prawdy – prawd jest wiele”) bez nadziei jednak, iż jakakolwiek odnaleziona w pocie czoła prawda ujawni się ostatecznie jako wyłączna i wystarczająca.
Kaczmarek, mniejsza o to, na ile świadomie, dokonuje w swym spektaklu dość przewrotnej ilustracji tez nowoczesnej biblistyki. Ale też jego interpretacja wydaje się radykalniejsza niż mozolne rozstrząsania dzisiejszych teologów, którzy – mimo wszystko – raczej nie są skłonni zapominać, iż ten tekst wciąż pozostaje dla wielu uobecnieniem Objawienia. Reżyser nie bawi się w teologiczne niuanse. Problem Czwartej Ewangelii okazuje się wedle Kaczmarka dość prosty: Jezus to tylko marionetka w rękach „twórczego pisarza” Jana. Gestykulacja rodem z teatru lalek w pierwszych chwilach przedstawienia nie pozostawia co do tego wątpliwości. Mistrz z Nazaretu nie może się bronić, gdyż umarł. Jeśli zaś umarł, to jego życie – zgodnie z tezą Rolanda Barthesa przedstawioną w słynnym eseju Śmierć autora – mogło natychmiast stać się tworzywem dla innych. Nie tylko dla rzetelnych biografów, także dla manipulatorów i artystów.
W ujęciu Kaczmarka św. Jan ma bogatszą od Jezusa nie tylko osobowość, ale i duchowość. Słynne zdania: „ja jestem światłością świata”, „jam jest chleb żywy”, „kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” oraz wiele innych to sentencje samego Jana, przypisane przez niego zmarłemu Nazarejczykowi. Czy mogą być one uznane za owoc miłości do Mistrza, czy też są raczej tylko produktami geniuszu „Umiłowanego Ucznia”? Jakkolwiek by się sprawy miały, Kaczmarek każe nam się zastanawiać, jakie są właściwie źródła religii chrześcijańskiej. […] (czytaj całość)
Jacek Cieślak, "Rzeczpospolita", nr 297 online
Młodzi aktorzy próbują się wcielić w postaci z Ewangelii. Ewangelia (według św. Jana) w reżyserii Szymona Kaczmarka to warsztat skromny, ale godzien uwagi. Powszechnie wiadomo, że Polacy raczej nie zaglądają do Nowego Testamentu.
Szymon Kaczmarek, asystent Krystiana Lupy, autor najlepszego debiutu festiwalu Malta 2008, reżyser @linki Doroty Masłowskiej, sięgnął po Ewangelię św. Jana, by postawić fundamentalne pytania.
Przedstawienie w stołecznym Teatrze Dramatycznym rodzi się ze spotkania młodych aktorów. Piotr Domalewski (Judasz), Joanna Drozda (Maria), Piotr Polak (Jan), Piotr Trojan (Jezus), Marcin Tyrol (Piotr), ćwicząc, próbują wejść w ewangeliczne role i odegrać zdarzenia, których centralną postacią był Jezus. Pokazują, jak nauczał, nawracał, uzdrawiał, został ukrzyżowany i zmartwychwstał.
Ukrzyżowanie odbywa się w prowizorycznych warunkach teatralnego warsztatu – za krzyż służy żelazna belka pod stropem sali prób. Okazuje się jednak, że rekwizyty nie są potrzebne do odtworzenia misterium. Ich brak sprawia, że twórcza i fizyczna męka aktorów grających na gołej scenie uwiarygodnia zmagania bohaterów z udręką zwątpienia, nietolerancją czy prześladowaniem. A kiedy z teatralnej pustki da się wyczarować cudowny efekt – jak wtedy, gdy Jezus nalewa wody do pustego kieliszka, ta zaś zamienia się w wino – prostota spektaklu zrównuje się z ewangeliczną. Magia teatru – z magią rytuału.
Najciekawszy jest wątek, który można nazwać rekonstrukcją postaw apostołów po ukrzyżowaniu Jezusa. Za wszystkimi scenami kryje się kardynalne pytanie, czy naprawdę był nie tylko człowiekiem, ale i Synem Bożym. Chodzi o sprawdzian naszej wiary. Bo jeśli w Jezusa zwątpili jego uczniowie – nie powinno dziwić i nasze wątpienie.
Smutek wywołują reakcje części widowni, która reaguje na aktorskie próby śmiechem, choć reżyser raczej nie stawia na komizm ani na groteskę. Okazuje się, że dla wielu religijność jest śmieszna. Moim zdaniem spektakl lokuje ją w innej sferze – najważniejszych pytań, na które każdy musi sobie odpowiedzieć sam. (link do źródła)













