Repertuar

Repertuar w pdf

Newsletter

Teatr Dramatyczny online

Poleć stronę znajomym
X

Poleć stronę

Wyślij

Wiadomość została wysłana. Dziękujemy!

Proszę czekać...

Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie za kilka minut.

fot. Maciej Podstawny

na zdjęciu: Dobromir Dymecki, Adam Ferency

fot. Maciej Podstawny

na zdjęciu: Klara Bielawka, Małgorzata Niemirska

fot. Maciej Podstawny

na zdjęciu: Dobromir Dymecki, Adam Ferency

fot. Maciej Podstawny

na zdjęciu: Klara Bielawka, Anna Kłos-Kleszczewska

fot. Maciej Podstawny

na zdjęciu: Krzysztof Ogłoza, Sławomir Grzymkowski

fot. Maciej Podstawny

na zdjęciu: Dobromir Dymecki, Adam Ferency

proj. Bartek Arobal

Mateusz Pakuła

Don Kiszot

Miejsce: Mała Scena
Premiera: 2010-06-05
Daty pokazu:
Ceny: strefa A: 45/35 zł, strefa B: 30/20 zł w: 17/10 zł

fot. Maciej Podstawny

 reżyseria: Maciej Podstawny
scenariusz z wykorzystaniem fragmentów powieści Miguela de Cervantesa Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manchy: Aleksandra Krzaklewska, Mateusz Pakuła, Maciej Podstawny
dramaturgia: Aleksandra Krzaklewska
scenografia: Barbara Hanicka
realizacja multimediów: Dariusz Kraszewski
reżyseria światła i wideo: Tomasz Ziółkowski
układ taneczny: Anita Klimecka
realizacja światła: Tomasz Burzyński
realizacja dźwięku: Dariusz Kamiński
produkcja: Sławomir Adamko

występują:
Adam Ferency – Don Kiszot
Mariusz Benoit – Filip II
Dobromir Dymecki – Sanczo
Klara Bielawka – Dulcynea
Anna Kłos-Kleszczewska  – Dulcynea
Małgorzata Niemirska – Babcia Lol
Krzysztof Ogłoza – Reżyser spektaklu o Don Kichocie
Sławomir Grzymkowski – Jego Fagas

PLAN WIDOWNI  
 

Don Kiszot to bezdomny z wyboru - sam wykluczył się ze społeczeństwa. Jego marzenie o rzeczywistości przybrało postać choroby i to właśnie ten patologiczny stan stał się sposobem na oglądanie świata. Jak wirus Don Kiszot pojawia się w życiu innych ludzi, z ich własnymi obsesjami, by zarazić ich wielkimi i małymi pytaniami o człowieka. Na te pytania twórcy chcą znaleźć odpowiedź analizując kłamstwo, w jakim każdy z nas z łatwością może się zatracić. Pokazują, jak bardzo zapośredniczona jest nasza rzeczywistość i jak łatwo zagubić się we własnych projekcjach. Przedstawienie Macieja Podstawnego to wielopiętrowy eksperyment, któremu rytm nadają echa, odbicia i wariacje zdarzeń. Integralną częścią spektaklu są aktorskie prowokacje – rejestrowane kamerą performanse, które odbywają się tu i teraz, w okolicach Pałacu Kultury i Nauki wiosną 2010 roku.

 

Recenzje:
Agata Michalak, "Dziennik Gazeta Prawna"
Don Kiszot w warszawskim Teatrze Dramatycznym to mądra opowieść o idealiście, w którym nie ma zgody na świat. To też szkic o tym, że dziś nie ma już miejsca na opowiadanie o uczuciach i ideałach.
[…] Dramaturg Mateusz Pakuła podszedł z szacunkiem do literackiego pierwowzoru - ocalił najistotniejszy jego motyw, czyli konsekwentne i gorliwe życie fantazjami, tylko we własnej rzeczywistości. I co ważne, jego Don Kiszot jest cały z Cervantesa - nieporadny marzyciel - błędny rycerz, któremu brak trzeźwości w osądzaniu ludzi i sytuacji. Z tyłu głowy zaś przyświeca mu jeden szlachetny cel - naprawić świat i bliźnich. Jak? Walcząc na śmierć i życie, bez żartów i słów. Czy dziś się tak da? Czy można jeszcze żyć we własnych imaginacjach? Czy to już obłęd, a może tylko zdolność do wyższych uczuć? - pyta Pakuła.
W interpretacji reżysera Macieja Podstawnego Don Kiszot to współczesny kloszard, co żebrze na Dworcu Centralnym o kilka groszy na browar. To były morderca, który zwiał z więzienia. Bohater Adama Ferencego ma nieobecny wzrok. Chodzi boso - jakby nie mógł daleko uciec przed dresiarzami, hultajami i tymi wszystkimi niezdolnymi wejść na jego poziom. Na jego twarzy już nie ma emocji, jest gorycz i zrezygnowanie. Chwilami mamy wrażenie, że sam już przestał wierzyć, że rzeczywistość można stworzyć samemu. Że swoją kronikę można wymyślić. To nie jest pajac ani kabotyn, nawet nie aktor ani pozer. To raczej wariat żywiący się absurdami swojej wyobraźni. Jest w cieniu Sancho (bardzo dobry Dobromir Dymecki) - to on mówi głośno, tupie nogami, sypie szyderstwami Już nie ufa swojemu może kiedyś mistrzowi, nie wierzy też w ich misję. Nawet miłość traktuje jako coś, co trzeba zaplanować, coś ulotnego. To on manipuluje Don Kiszotem. A Dulcynea (nie wiadomo, dlaczego są dwie: Klara Bielawka i Anna Kłos-Kleszczewska) - to kurwa w burdelu, galerianka, co to loda zrobi za byle jaką szmatę z Vero Mody. Żeńcie się. Dziewczyna przecież jak malowanie - zdaje się krzyczeć jej Babka (świetna Małgorzata Niemirska).
Dialogi Don Kiszota z Sancho reżyser przeplata nagranymi wcześniej prowokacyjnymi performence'ami - aktorzy szukają na Centralnym błędnego rycerza, aktorki wykrzykują pod Pałacem Kultury fragmenty z Cervantesa. Widzimy nawet urywki nagrań z niestrudzonym grajkiem, który zwykle przed wejściem na stację metra Centrum wystukuje rytm na krześle - i tylko on wie jaki. Przejmujący i bardzo osobisty jest nagrany w kawiarni Kulturalna monolog Babki Lol, która wpatrzona w jeden punkt opowiada o utraconej miłości i o aktorstwie, które czasami mocno boli. Z jej twarzy bije niezgoda na świat, ten kwas i bezsilność trawią ją od środka i od bardzo dawna. Znakomity fragment. Pomysł, by przenieść akcję na ulice, by brutalnie wtłoczyć ją w dzisiaj jest ciekawy. Fragmenty projekcji stają się uzupełnieniem dramatu Pakuły - o bezradności wobec świata, własnych marzeń, o niezrozumieniu, wyobcowaniu. Wreszcie o niemożności opowiadania historii o miłości i męstwie bez popadania w banał i patos. Frapuje zatem pytanie, kim jest Don Kiszot i po co szukać go akurat w okolicach Dramatycznego? To dziwak czy już obłąkaniec? Nie ma znaczenia, zdaje się mówić reżyser. Tacy "wojownicy" byli i będą - tylko my reagujemy coraz bardziej agresywnie... […]

Joanna Derkaczew, "Gazeta Wyborcza",
Jest tyle sposobów, by zwariować. Warszawski Teatr Dramatyczny, kończąc sezon, może poszczycić się skatalogowaniem większości objawów i powodów szaleństwa.
Po scenach Dramatycznego przemykają wariaci zakochani, wyjący z pożądania (Fragmenty dyskursu miłosnego, reż. Radosław Rychcik) i wariaci zaprzysięgli w mistycznej ascezie (Persona. Ciało Simone, reż. Krystian Lupa). Histeryczki z epickim polotem (Madame Bovary, Rychcik) i gwiazdy, dla których histeria jest ostatnią próbą ucieczki przed zastygnięciem w "ikonę pop-kultury" (Persona. Marilyn, Lupa). W repertuarze pozostają nadal kultowe Opowieści o zwyczajnym szaleństwie (Agnieszka Glińska), czeska fantazja Petra Zelenki, o samotności, która prowokuje do absurdalnych gestów. Jest słodko-gorzki spektakl o zwariowanej Pippi Pończoszance, jest seria spektakli Pawła Miśkiewicza o odbierającej zmysły rozpaczy wieku średniego. Socjopaci, zboczeńcy, patologiczni okrutnicy kryją się za fasadą władzy (Borys Godunow), pozycji (Na szczytach panuje cisza), ideologicznego zaangażowania i idealizmu (Wilk). Kryzys wiary, kryzys tożsamości, kryzys starzejącego się ciała, kryzys egzystencjalny, emocjonalny, intelektualny, polityczny... Jednostki w sytuacjach granicznych, ludzie, którzy doszli do własnych granic, bohaterowie znajdujący się o krok od samobójstwa lub zbrodni - Dramatyczny stał się polskim epicentrum nieprzystosowania, traumy, psychicznej niemocy.
Ostatnia premiera tego sezonu Don Kiszot - w reżyserii Macieja Podstawnego i autorskiej adaptacji Mateusza Pakuły - to tylko dodanie ostatniej pozycji do listy. Szaleństwo Don Kiszota (Adam Ferency) jest emblematyczne. Bezdomny, kloszard, zapijaczony, cuchnący menel. To wskazując na takich jak on, mówi się najczęściej "nie ruszaj pana, dziecinko, to wariat". Coś tam bełkoce spuchniętymi wargami. Gdyby te same słowa wydobywały się z ust milszych, ładniejszych, czystszych, można by powiedzieć: poezja, przełamywanie ograniczeń języka, neolingwizm, gry meta-, post-, intertekstualne. Jego Dulcynea (Klara Bielawka) odebrała staranne wychowanie. Dzięki obcowaniu z półprzytomną, sfrustrowaną, ale za to idealnie uczesaną matką (Anna Kłos-Kleszczewska) i babką w pretensjach (Małgorzata Niemirska) została galerianką. Klara Bielawka o niezwykłej urodzie księżniczki z makabrycznego koszmaru mówi słowami, w których infantylizm, liryzm i licealna grafomania mieszają się z ulicznym konkretem, wulgaryzmem, pospolitością.
Całość spektaklu zbudowana została na podobnych zderzeniach. Z jednej strony literackość a la Cervantes, z drugiej - uwspółcześnienie, zdjęcia i terminy z ostatniej chwili, rażący banał codzienności A.D. 2010. Twórcy spektaklu zebrali spory materiał filmowy. Aktorzy, którzy jeszcze przed chwilą wcielali się w role Sancha (Dobromir Dymecki), reżysera spektaklu o Don Kiszocie (Krzysztof Ogłoza), pięknych panien i bohaterów wychodzą na ulicę, by szukać szaleństwa. Zaczepiają kloszardów, rozmawiając z nimi poważnie, ich językiem. Prowokują przechodniów, nauczają o potrzebie wyrwania się z systemu, głoszą wielki powrót Don Kiszota.
W spektaklu wiele jest łatwych przeniesień i dosłowności. Kloszard o ksywie "Don Kiszot" nie bije się już z wiatrakami, ale z pniakami i dresami. Padają nazwy istniejących marek, warszawskich obiektów. Szaleństwo bohaterów pozbawione jest zagadkowości, tylko wyprowadzone z trudnego dzieciństwa czy warunków społeczno-ekonomicznych. Autorzy dokleili wątek reżysera wystawiającego prowincjonalną, lekturową wersję dzieła Cervantesa. Pomstuje on na współczesną dramaturgię i stosunki panujące w teatrach. Spektakl w Dramatycznym zbyt często jednak zbliża się właśnie do tego karykaturalnego obrazu "nowego teatru", jaki z kabaretową werwą buduje Krzysztof Ogłoza. Młodsi grają "zimno", "traumatycznie" bądź "bardzo fajnie", Adam Ferency i (grający manela "Filipa II") Mariusz Benoit uderzają w tony zblazowanych gawędziarzy.
W Don Kiszocie przekonujące są nie tyle klimat, zapędy inscenizacyjne czy nawet społeczne zaangażowanie, ile pewien niepokój. Bo co jeśli? Jeśli przyjdzie kryzys? Zmienić coś w wyglądzie, wziąć dodatkowe godziny czegoś, "wziąć się w garść"? Czy zrobić krok dalej i wylądować poza społeczeństwem na prawach wsiowego, a właściwie miejskiego głupka? Dramatyczny po sezonie sytuacji granicznych pozostawia widzów z przesłaniem mało optymistycznym, kiepsko zrealizowanym, ale w pewien sposób dotykającym. (link do źródła)